Blog Zeglarski Szekla.net.pl


Pogodynka.pl
sobota, 11 lutego 2012 r.

Okładka Jachtingu

SailMaster

R.A.Projekt

PZŻ

Tango Yachting

Lukasz Zakrzewski

sklep żeglarski

 

Darmariner

Omnibus Bis

Przewodnik Żeglarski Zbigniew Klimczak

Regiony żeglarskie

Kaszubskie morze - Wdzydze cz. II

2009-04-14 07:12:26

Opis akwenu zamieszczono za zgodą Wydawnictwa

 

Na podstawie przewodnika "Polska dla żeglarzy" Wydawnictwo "Bezdroża" Kraków.
Bardziej szczegółowe informacje zawiera wspomniany przewodnik, który jednak nie do wszystkich dociera. Za zgodą Wydawnictwa „Bezdroża” rozpoczynam cykl skróconej wersji ale bardziej zainteresowanych odsyłam do oryginału. Naprawdę Polska nie składa się tylko z Wielkich Jezior. Przewodnik można zamówić pod adresem www.bezdroza.com.pl (wystarczy kliknąć w zdjęcie obok). Natychmiast informuję iż moja umowa nie przewiduje honorarium od sprzedaży, po prostu ta książka warta jest tego aby stała w naszej bibliotece.

Zbigniew Klimczak

 

 

Zacznijmy nasze żeglowanie od najatrakcyjniejszej części, tj. jez. Wdzydze. Podzielone niemal na pół przez wyspy: Duży Ostrów, Glonek i Mały Ostrów, stanowi w istocie jakby dwa niezależne jeziora. Są tam jeszcze wyspy : Sorka ( teren prywatny) i trzcinowe Sidły, Przerost, Mielnice. Na j. Wdzydzkim ( a także j. Gołub) coraz bardziej dają się w znaki tablice „teren prywatny” ale wciąż jeszcze możemy znaleźć spokojne miejsca do biwakowania na dziko. Szczególnie w zwykle dni, ponieważ na weekendy zjeżdżają tłumnie właściciele jachtów i co prędzej zajmują szczególnie dobre miejsca. Ja mam na to radę. Jak zbliża się sobota to zajmuję upatrzone miejsce (takie, gdzie nie bardzo może się wcisnąć jeszcze ktoś) i siedzę tam do niedzieli. Chyba, że gdzieś urządzają szanty, to wtedy wszyscy tłoczą się w Stanicy lub na Lipie. Uczciwie należy też zaznaczyć, że nad jeziorem Wdzydze są ośrodki urządzające zabawy w soboty. Wtedy muzyka w nocy dość się po wodzie niesie. Takich „atrakcji” unikniemy nocując na j. Radolnym, Jelenim lub Gołuniem. Albo też czynnie brać w takich zabawach udział.

Pomijając mało atrakcyjną południową końcówkę jeziora, zaraz po wyjściu z mariny Largo otwiera się widok na Wielką Wodę. Tak nazywają cześć j. Wdzydze od wschodniego brzegu do ciągu wysp.
Zaraz po prawej przystań i zabudowania OW „Czarnowodzianka”z Tawerną „ Cafe Bazzar” na wysokim brzegu, dalej ujście rzeki Wdy i obok przystań popularnego „Baru rybnego” Radzę odwiedzić oba te przybytki kulinarnych rozkoszy. W „ Cafe Bazzar” polecam ucho słonia ( nie powiem co to jest bo to trzeba spróbować) a „Bar rybny” serwuje bogaty wybór potraw, nie tylko z ryb. Trochę dalej od brzegu znajdują się sklepy z dobrym zaopatrzeniem a jeszcze dalej znany bar „Pod Śluzą” gdzie w piątki możemy zamówić nawet całego prosiaka z rożna.
Płynąc prosto na północ, przed nami po lewej w wodę wchodzi od strony Małego Ostrowu trzcinowy cypel. Jego przedłużeniem jest mielizna. Żeglujemy dalej i w dali wylania się wyspa Sorka a na wysokim brzegu zabudowania Wdzydz Tucholskich. To dość popularna miejscowość turystyczna więc tam tez znajdziemy zaopatrzenie i gastronomię. Od tej strony brak pomostów a te co są to pomosty prywatne. Możemy po prostu sztrandować na brzegu. Ale jak wpłyniemy pomiędzy wyspę Sorkę i brzeg to jakieś kilkaset metrów dalej jezioro się poszerza . Przed nami mała trzcinowa wysepka. I od strony brzegu i wysepki idą w wodę mielizny. Aby okrążyć cypel starajmy się przechodzić w połowie odległości albo podnieść miecz. Jak miniemy to miejsce to po prawej otwiera się widok na Wdzydze Tucholskie od północy a na brzegu jest mały pomost i duże głębokości. Tam możemy zacumować i udać się na zakupy. Cofnijmy się do przejścia koło wysepki. Jeśli nie zawijamy do Wdzydz Tucholskich to przed nami, w zatoce Ośrodek Lipa. Jest tam trochę pomostów dla żeglarzy tranzytowych, ponieważ rezydenci stoją na bojach. Na brzegu mały kiosk a w głębi sanitariaty, prysznice i Tawerna. Doskonałe pstrągi smażone i nie tylko.
Jeśli chcemy biwakować na dziko, to kierując się bardziej w prawo od przystani, widzimy malutkie pomosty ( o ile zima ich nie zabrała) i suchy brzeg z sosnowym lasem. O ile nie ma tam akurat żadnego obozu to mamy tam możliwość spokojnego postoju. Byle nie w sobotę, chyba, że chcemy potańczyć pod muzykę z dyskoteki.
Przed nami piękna i bezpieczna żegluga z widokiem na Duży Ostrów. Wysokie, raczej mało dostępne, strome brzegi Jak poszukamy to możemy znaleźć w miarę dogodne miejsce na postój ale z wyjściem na brzeg mogą być kłopoty bo jest stromo. Nie musze dodawać, ze przy silnych wiatrach z ćwiartek zachodnich to idealne miejsce schronienia. Wiatry i fala na Wdzydzach potrafi być przykra i jeśli mamy zamiar nocować przy brzegu to wybierajmy miejsce starannie.
Powoli jezioro się zwęża, przed nami wąskie przejście. Po prawej burcie mijamy małą wysepkę. Na południe od niej rozciąga się rozległa mielizna z dnem wysadzanym kamieniami... Zaraz po wejściu w przewężenie, przy Dużym Ostrowie mała zatoczka z piaszczystym dnem i łąką.

Idealne miejsce na dłuższy postój ale często zajęte. W weekendy nawet nie próbujmy tam szukać miejsca. W ogóle w weekendy szukajmy ustronnych, mniej atrakcyjnych miejsc, raczej po zachodniej stronie jeziora, aż miejscowi żeglarze udadzą się do domu. Wtedy całe jezioro, aż do piątku wieczór jest znowu waszą własnością. Powoli kończy się Duży Ostrów. Ujrzymy na górce duży krzyż, postawiony staraniem miejscowej ludności a w zasadzie żeglarzy. Odbywają się tam nabożeństwa na rozpoczęcie sezonu. Krzyż wykonał miejscowy rzeźbiarz, którego w sezonie możecie znaleźć w zabudowaniach u podnóża wzgórza. Możemy nabyć nawet jakąś rzeźbę. Jest tam też niewielki ale bezpieczny pomost a na brzegu szałasy i miejsce na ognisko. Niestety, dzierżawca wyspy życzy sobie wcześniejsze zgłaszanie chęci pobytu. Taktownie wita nas napis „Zapraszamy zaproszonych”.
Teraz przed nami golgota żeglarzy. Wejście na ploso centralne czyli potocznie Krzyż znajduje się pomiędzy prawie schodzącymi się cyplami Kozłowca i Niwka. Ponadto od strony tego ostatniego w wodę wcina się kolejna mielizna. Przy wiatrach północnych to tam widać zagęszczenie jachtów z których co lepsi szybko tą cieśninę pokonują. Obserwujmy i naśladujmy. Uff...! Jesteśmy na Krzyżu, miejscu gdzie schodzą się cztery jeziora. Jeśli mamy akurat silne wiatry N, NW lub NE to potrafią dać szkołę. Uważajmy więc. Przed nami cel naszej wyprawy- Wdzydze Kiszewskie a na cyplu Stanica Wodna PTTK.
Pomosty i miejsca cumownicze są od strony jeziora Jelenie ale ostatnio postawiono pływające pomosty od strony jeziora Gołuń. Pomosty w głębi są raczej zajęte przez rezydentów. Dobijać i cumować możemy tylko z czoła a pomosty są stalowe i niezbyt gościnne. Czasem lepiej poszukać miejsca dalej, przy brzegu. Teraz mamy do wyboru odwiedziny w Tawernie Stanicy, Tawernie Hotelu Niedźwiadek lub udać się dalej gdzie znajdziemy sklepik i smażalnię ryb. W Stanicy znajduje się sklepik z artykułami i akcesoriami żeglarskimi.
Tam możemy poczytać ogłoszenia o planowanych imprezach żeglarskich. Możemy zrobić sobie spacer do Wdzydzkiego Kąta. Mijamy urokliwe stare domki kaszubskie ale i współczesne wille. Droga zbliża się do samego jeziora a na brzegu malutka marina oraz doskonała kuchnia w pobliskim barze nad samym jeziorem. Będziemy tu, żeglując ze mną, od strony wody ale spojrzenie od lądu też ma swoje znaczenie. Od tego miejsca już tylko krok do Skansenu. Zostawiamy sobie to na później bo czas wracać. Jeśli mamy szczęście i wieje nam z północy, w Largo znajdziemy się w ciągu godziny ale wybieramy inną drogę, po przeciwnej stronie wysp. Schodzimy z Krzyża, mijamy cypel Kozłowca i skręcamy na zachód, zostawiając Duży Ostrów po lewej burcie. Po kilkuset metrach, po prawej otwiera się widok na wieś Plęsy. Całkiem w prawo, na północ duża zatoka a na jej końcu dobre miejsce na postój. Suchy brzeg i piaszczyste, łagodnie opadające dno. To największe zwężenie od którego zaczyna się cypel Kozłowiec. Stojąc na jachcie po tej stronie jeziora widzimy jachty płynące jeziorem Radolnym.
My kierujemy się na południe i zgodnie z mapką mamy kilka dogodnych miejsc na postój na dziko. Zachodnie brzegi Dużego Ostrowu nie są już tak strome i mają kilka ładnych miejsc postojowych. Wycieczka po wyspie, obok możliwości znalezienia grzybów i jagód może być bardzo przyjemnym urozmaiceniem. Na wysokości wyspy Glonek (rezerwat), po lewej burcie pomosty ośrodka „niegościnnego” Mimo, że pusto, straszy na nich tablica z zakazem dobijania. To Ośrodek Zakładów Doświadczalnych Okrętownictwa (czy jakoś tam) i zapewne testowane tam są najnowsze modele łodzi podwodnych! Wybaczcie ten sarkazm ale kiedyś żeglując z dziećmi z obozu żeglarskiego, zostaliśmy bezwzględnie przegonieni. Za tym ośrodkiem, w głębi, jest baza płetwonurków. Stale słychać odgłos sprężarek ładujących butle. Jakieś 500 m na południe, przed małym cypelkiem, znajduje się znana skałka podwodna - to informacja dla amatorów nurkowania. Powoli kończymy naszą wycieczkę. Po wyspie Glonek mijamy Mały Ostrów z przepięknym miejscem, przygotowanym przez leśników. Znajduje się w malutkiej zatoczce, kilkaset metrów przed krańcem południowym wyspy. Płyniemy dalej i naraz po lewej burcie otwiera się widok na wysoki brzeg i przystań OW Largo. To była piękna wycieczka.


Widok ze Stanicy PTTK

Czas na następną i wypłyniemy na nią z Stanicy Wodnej PTTK . Wychodzimy z przystani i kierujemy na północ. Po lewej burcie puste brzegi płw. Czarnina a po prawej mijamy kolejno przystań Hotelu „Niedźwiadek” i przystań „ U Grzegorza”. Potem jest przystań zamknięta dla obcych, zapewne też związana z okrętownictwem. Jezioro się rozszerza po lewej w dużą zatokę. I widzimy masę jachtów na bojach i przy brzegu. To „zagłębie jachtowe” miejscowych armatorów. Jak nie mamy wśród nich znajomych, nie wchodźmy tam bo miejsca nie znajdziemy. Jezioro Jelenie łagodnym łukiem skręca na wschód i zwęża się. Jak dodamy do tego wysokie, zalesione brzegi to już wiemy, że żegluga w razie przeciwnych wiatrów łatwa nie będzie. Oj nahalsujemy się, nahalsujemy. Ale widoki ładne a na skraju końcowego rozlewiska jeziora, na lewym, oczywiście wysokim brzegu Ośrodek Politechniki Gdańskiej. Jest tam malutki pomost a bosman po opowiedzeniu się, jak przystało na prawdziwych żeglarzy, na przybicie i krótki postój zezwala. To nie brak gościnności ale mają kilka jachtów własnych, które ledwo się tam mieszczą. Jeśli wędrujemy własnym jachtem i akurat marzymy o ciepłym prysznicu to go tam znajdziemy. Jezioro do jakiegoś dłuższego biwakowania raczej się nie nadaje. Oddajemy cumy i ruszamy z powrotem w kierunku Krzyża. Wychodząc na ploso, skręcamy na jezioro Radolne. Po prawej burcie rozciągnięty ośrodek Gdańskiej Stoczni Remontowej, już wiecie- nie dobijajcie! Ale na lewym brzegu polanka i doskonałe miejsce na postój. Dno piaszczyste ale dość szybko opadające więc uwaga na dzieci. Płynąc dalej na zachód, po prawej widzimy ujście rzeki Wdy kilak domków letniskowych a potem już las. Od biedy możemy tam poszukać miejsca na postój. Jest ladnie i sucho ale drzewa dość skutecznie utrudniają dojście do brzegu. Jezioro się kończy. Przed nami wychodzący nam naprzeciw płaski cypel. W prawą zatokę nie wchodźmy, płytko i trzciny natomiast po jego lewej stronie, sterując prosto na brzeg, dochodzimy do samego brzegu nawet jachtem z balastem (Wenus. np.).
Na ogół to miejsce jest spokojne ale w weekendy na cypel zjeżdżają samochody z turystami i potrafi być głośno. Szczególnie od połowy lipca do polowy sierpnia. Na południowym brzegu jeziora w okresie wakacji zlokalizowany jest w lesie obóz harcerski. W tym okresie brzeg jest niedostępny.

Tak więc pozostało nam jeszcze do zwiedzenia jezioro Gołuń
Rozpoczyna się od prostej łączącej płw. Niwka z cyplem na którym zlokalizowana jest Stanica Wodna PTTK. Lewy brzeg, płynąc na wschód, aż do Skansenu jest zabudowany i niedostępny. Przed Skansenem, w lewo otwiera się zatoka Wdzydzki Kąt i tam możemy wejść. Jest pomost pływający przystani mariny „Wdzydzki Kąt” a właściciel i jego bosmani są wzorem gościnności. Można nabrać wody, naładować akumulator i uzyskać inną potrzebną pomoc. Obok Bar gdzie można oprócz zjedzenia wielu pyszności, w tym sielawy, poprosić o klucz do toalety. To samo w marinie. Jest to tez baza wypadowa do zwiedzenia Skansenu jak i na zakupy. Do Skansenu skręcamy ulicą w prawo a do sklepu w lewo. Jak wychodzimy z zatoki, trzymajmy się dalej od lewego brzegu ze względu na mieliznę. Potem żeglujemy wzdłuż terenu Skansenu i jest zakaz dobijania do brzegu . Po prawej burcie jedyna na jeziorze wyspa Rzepczyn. Miejsca lęgowe i ostoja ptactwa. Zakaz dobijania – uszanujcie. Licząc od końca Skansenu, za drugim cypelkiem jest zatoczka a w niej jedno z ładniejszych miejsc na biwak. Łąka, piasek, piaszczyste dno, suchy pachnący las. W weekendy niestety czasami zjeżdżają wędkarze a to naród nielitościwy. Nie biją ale potrafią omotać twój jacht plątaniną wędek i pozostaje tylko uciekać. Na szczęście nie zdarza się to często. Żeglując dalej, mijamy lewą burtą ośrodek wypoczynkowy „Portos”. Przed nami z lewej wychodzący daleko w wodę płw. Stolim. Przed nim i za nim brzeg to królestwo mrówek. Mimo ładnego miejsca zapraszającego na postój, nie radzę tam dobijać. Za półwyspem jezioro skręca na północ i otwiera się widok na miejscowość Gołuń. W lewym kącie najstarsza na Wdzydzach przystań Klubu „Portowiec” a w prawym kącie widać hotel „Gołuń” z własnym pomostem, oczywiście dla swoich gości.


nad j. Gołuń

Do zatoki Wdziszk raczej nie wchodźmy. Poza wspomnianym już miejscem na biwak w okolicy Skansenu innych miejsc szukajmy na południowym brzegu jeziora, uważając na tabliczki z napisami „Teren prywatny”.

Reasumując, jeziora Gołuń, Jelenie i Radolne to raczej tereny do pożeglowania sobie ale jak kto chce spokojnie wypoczywać niech tego szuka na jeziorze Wdzydze a na nim to od strony zachodniej raczej. W miesiącu maju i czerwcu, szczególnie w tygodniu, będziecie Panami Jeziora. W weekendy i od połowy lipca do połowy sierpnia jest tłoczniej. Tłoczniej jak na tamtejsze standardy ale w stosunku do WJM to oaza spokoju i czystości. Pamiętajcie o tym jak zdecydujecie się przeżyć Wdzydzką Przygodę.

poniżej jedna z legend
Co mówi legenda
Dawno, dawno temu, na wyspie, która kiedyś znajdowała się na środku niedużego jeziorka, stał sobie zamek. Panem który mieszkał w nim był król Sorka. To co uwielbiał robić król to polować w okolicznych lasach i kniejach. Pewnego razu zdarzyło się w czasie polowania, że samotnie zapędził się za jeleniem i znalazł się nad brzegiem swojego jeziora. Wówczas to po raz pierwszy zobaczył rusałkę - o której wiadomo było że żyje w jeziorze i wszyscy na nią mówią Wdzydzana. Ledwie na nią spojrzał - zaraz znikła, jakby zapadła się pod ziemie.

Ale to jedno spojrzenie wystarczyło; Król Sorka nie mógł o niej zapomnieć. Zwołał poddanych - a był to lud, podobnie jak on sam, mocarny - kaszubskich stolemów i kazał im kopać tam gdzie brzeg ukrył Wdzydzanę. Dniami i nocami pracowali kopacze, a rowy drążone przez ich łopaty zalewała woda. Choć kształt jeziora się zmieniał, rusałki jednak nie było. Pokazała się ponownie królowi dopiero w jakiś czas potem. Znowu na brzegu jeziora, ale w zupełnie innym miejscu. I znowu znikła, jakby się ziemia pod nią rozstąpiła. Poddani króla Sorki, na jego rozkaz, zaczęli teraz kopać w tym nowym miejscu, w głąb lądu . Wdzydzany wciąż jednak nie było. I znowu minęło wiele dni nim król ją ujrzał - jeszcze gdzie indziej. A potem jeszcze gdzie indziej... . Dopiero na łożu śmierci Sorka zrozumiał, że życie strawił w pogoni za złudą . Zostało jednak po nim jezioro, które stworzył w poszukiwaniu szczęścia. Rozlegle i piękne, o niezwykłym kształcie, dla upamiętnienia dziwnej historii jego miłości nazwane od imienia rusałki - WDZYDZE.

Autor: Zbigniew Klimczak

Tagi: Akweny, Regiony żeglarskie w Polsce, Wdzydze


Zapisz się do bezpłatnego newslettera www.sail-info.pl
Co miesiąc otrzymasz najciekawsze newsy, artykuły i aktualności żeglarskie oraz informacje o zmianach i nowościach w serwisie Sail-Info.pl.
W każdej chwili mogą Państwo zrezygnować z otrzymywania newslettera.


Chciałbyś opublikować newsa, artykuł w dziale „artykuły”, „regiony żeglarskie”, „zacznij żeglować” lub jakąkolwiek informację dotyczącą żeglarstwa w serwisie Sail-Info.pl?
Wyślij mail na adres press@sail-info.pl lub SMS na numer 0 603-842-032.


Ostatnio dodane:

ADRIATYK - Zimą po Adriatyku żeglują tylko Polacy
2010-11-07 21:58:14
Sam pomysł... Narodził się latem 2007 roku. „Wyczarterujmy jacht w Czarnogórze” – rzucił… czytaj więcej…
CYKLADY PRZEZ OKNO APOLLINA - NAXOS
2010-11-06 16:46:08
Naxos i port - Zbigniew Klimczak I znowu w drogę, przed nami największa wyspa i miasto o tej samej… czytaj więcej…
Majorka, Cabrera, Ibiza, Formentera, Minorka – 5 za jednym zamachem - cz. II
2010-02-01 16:03:36
Przekleństwo Cala Ponieważ prognoza pogody przewiduje wiatr NW, odwracamy się następnego dnia… czytaj więcej…
Copyright © 2008-2012 Sail-Info.pl internet promotion for sailing. All Rights Reserved.
| rejsy morskie | rejsy morskie Bałtyk