Blog Zeglarski Szekla.net.pl
Kopyść 2010

Pogodynka.pl
czwartek, 2 września 2010 r.

Okładka Jachtingu

PZŻ

Tango Yachting

Lukasz Zakrzewski

sklep żeglarski

 

Darmariner

Omnibus Bis

Regiony żeglarskie

Balaton - Węgierskie Morze cz. II

2009-04-02 21:40:42

Ważniejsze i ciekawsze porty i mariny Balatonu
W każdej miejscowości nad Balatonem są punkty informacji turystycznej w których można uzyskać potrzebne informacje i nabyć np. mapy Balatonu. Są takie na użytek turystów lądowych, dla nas mało przydatne, ale jak pochodzimy, szczególnie z początkiem sezonu, uda się nam znaleźć mapę Balatonu w skali 1:80000. Radzę się w nią zaopatrzyć. Ponadto, jeśli czarterujemy jacht np. w Siofoku, dostaniemy mapę od nich z zaznaczeniem marin MAHARTU, gdzie będziemy stali za darmo. Ich standard jest zróżnicowany, ale w połowie co najmniej z nich, nie ustępujący prywatnym marinom. Omawianie rozpoczniemy od brzegu zachodniego i po stronie wschodniej wrócimy aż do Siofoku.

BALATONALMÁDI - znajduje się tam zarówno port żeglugi pasażerskiej jak i dwie mariny, leżące około 2 km od centrum miasta na południe. W obu mamy do dyspozycji dźwigi do wodowania jachtów i sanitariaty z prysznicami. Istnieje możliwość pozostawienia auta i przyczepy za stosunkowo niewielką opłatą. Taki standard będzie w zasadzie wszędzie, więc nie będę się tym póżniej zajmował. O tym mieście piszę dlatego, że jest to najbliższa marina jaką spotkamy w drodze z kraju a raczej do której mamy najbliżej, jadąc przez Komarno. To informacja dla tych, co wybiorą się tam z własnymi łódkami.
Adres pocztowy do mariny: VITORLAS KIKOTO Rt 82-20 Balatonalmádi

ALSÓÖRS – Port miejski, leżący pomiędzy molem i postojem żeglugi pasażerskiej a falochronem pobliskiej mariny. Ta marina w zasadzie zupełnie przeznaczona dla rezydentów. Za nią jest następna, znacznie większa i tam szukajmy naszej szansy. Wejścia do obu marin, zwłaszcza do tej drugiej są mało widoczne. W samym porcie możemy stanąć na zakupy a na noc, tylko jak nie zapowiadają wiatrów z SE. Port otwarty na ten kierunek wiatru i słynny wśród żeglarzy śląskich z powodu "skrócenia" 11 jachtów z 15-tu, jakie w tym porcie dopadł nocny sztorm. A zjechały się one tam na wymianę załóg.
Sam spędziłem kilka godzin na oglądaniu rybek raz przez jeden bulaj raz przez drugi.
Na szczęście, pamiętając o tych zdarzeniach, przed nocą wywiozłem drugą, znacznie cięższą kotwicę i dałem dwie cumy dziobowe. Jak wyjdziemy z portu, zaraz po prawej, mamy wejście na kompleks plażowy. Jeśli ominiemy i przekroczymy tory kolejowe, to prawie na wprost uliczką dostaniemy się do sklepów a jeśli pójdziemy w lewo, to dojdziemy do dobrej csardy. Warto tam się wybrać. Po drodze do sklepów mijamy wille i tam możemy poszukać domowego wina. Trzeba zabrać kanistry.

BALATONFŰRED – jest najstarszym i najbardziej popularnym ośrodkiem na północnym (umownie) brzegu jeziora. W XIX wieku był miejscem spotkań polityków i ważniejszych osobistości świata kultury, a następnie kolonią literatów, by wreszcie około 1900 r. stać się letniskiem dla tworzącej się właśnie węgierskiej klasy średniej. Głównymi atrakcjami są: wspaniała promenada i kilka muzeów poświęconych poszczególnym artystom. Są również ciepłe źródła.
Jest jednym z największych miast nad Balatonem i dużym ośrodkiem żeglarstwa turystycznego i wyczynowego. Istnieje kilka szkół windserfingu. Mariny raczej niedostępne dla turystów. Możliwości postoju szukajmy jedynie w porcie żeglugi pasażerskiej. Są tam pomosty dla naszych potrzeb. Przybycie zgłaszamy w budynku MAHARTU. Opłaty dużo niższe od opłat w marinach, ale tez nie liczmy na żadne luksusy. Miejsca dla tranzytowców poznamy, jak pisałem już, po braku numerów na pomoście.

TIHANY – Najbliżej do atrakcji mamy z portu MAHARTU. Na lewo od pirsu, gdzie cumują statki pasażerskie, na wprost kas, które wyglądają jak hełm, jest kilka pomostów dla jachtów.
Na nabrzeżu handel, sklepy , kawiarenki, bary i po prawej wejście na kąpielisko. Stąd pnąc się do góry, dochodzimy do słynnego opactwa, skąd rozciąga się wspaniały widok na całą wschodnią część Balatonu. Jak pójdziemy jeszcze wyżej, możemy podziwiać to samo, ale sącząc piwko lub wino na tarasie widokowym knajpki.


klasztor na wzgórzu Tihany

Drogę powrotną wybieramy przez miasteczko TIHANY. Masa sklepów, winiarni i knajpek. Nie zapomnijcie zwiedzić i coś kupić w PAPRIKA HAUS.

   

Ten Dom Papryki, to absolutna atrakcja, nawet jak na Węgry. Taka wycieczka to niemal rytuał rejsów po Balatonie. Okrążając półwysep, bliżej cypla, znajduje się marina i też nie dla nas. To zamknięty klub armatorski. Marinę dla nas znajdziemy po minięciu cypla (cały czas płyniemy na południe. Półwysep TIHANY dzieli umownie Balaton na część wschodnią i zachodnią. Z racji bliskości dużych miast, głównie Budapesztu, część wschodnia jest lepiej zagospodarowana i bardziej zaludniona. Tam też odbywają się wszystkie główne regaty a trzeba wiedzieć, że żeglarze tego w głębi kontynentu, leżącego kraju, uwielbiają się ścigać.
Strona zachodnia jest znacznie mniej ruchliwa, ale za to atrakcyjniejsza widokowo i turystycznie.

Po zwiedzeniu miasta i wzgórza Tihany, wraz z zdegustowaniem zimnego piwka na wzgórzu i rzuceniu spojrzeniem po raz ostatni, na przeciąg kilku dni, na wschodnią część Balatonu, oddajemy cumy i podążamy w kierunku przesmyku. Za nim znajdziemy się po stronie zachodniej, jak wspomniałem, bardziej dzikiej ale i atrakcyjniejszej. Płyniemy wyznaczonym bojami szlakiem i bardzo musimy uważać w najwęższym miejscu na przepływające promy. Chodzą wahadłowo i bardzo szybko. Czasami nawet idą po dwa i robią sobie wyścigi, kto zajmie lepsze miejsce po drugiej stronie. Jeśli wieje słabo lub tak, że nie możemy przeciąć ich toru prostopadle, włączamy silnik i walimy ile sił na drugą stronę. Po chwili jest po wszystkim i możemy powrócić do spokojnej żeglugi. Na ogół jako następny port wybieramy sobie Balatonfoldwar. Ale umówiliśmy się, że omawiamy po kolei porty po prawym brzegu a wracać będziemy brzegiem lewym, tym płytkim i bagnistym. A więc następny port po tej stronie to właśnie Badocsony.

Badacsony
Wchodzimy w główki portu pasażerskiego, poczym kierujemy się w lewo, do widocznej mariny. Nim to nastąpi, dużo wcześniej ujrzymy dominującą nad tą częścią Balatonu , górę. Oto Góra –Świadek widoczna na większej części jeziora. Przeciwległy brzeg jeziora – Fonyód.


przeciwległy brzeg - widoczne wzgórze Badacsony

To na jej południowych stokach uprawia się winorośl z której następnie wyrabiane wspaniałe białe wina o tej samej nazwie.
Miejsca cumownicze dla gości są przy pierwszym pomoście, po lewej stronie. Nawet nie próbujmy wchodzić w głąb, bo nas wyrzucą. Czasy "Polak – Węgier dwa bratanki" minęły, przynajmniej w marinach. Po jachtach zorientujecie się z kim przyjemność. Ale jak już staniemy na właściwym miejscu i zgłosimy pobyt, dostaniemy kartę magnetyczną do wszystkiego (wc, prysznice, brama wyjściowa) Mimo wysokiej ceny za postój, choć jedną noc winniśmy spędzić w tej miejscowości. Możemy zaopatrzyć się w paliwo do silnika. Stacja bliżej portu pasażerskiego a następnie ruszyć na zwiedzanie. W połowie wysokości góry jest Muzeum Win. Zwiedzanie połączone z degustacją a wieczór musimy spędzić w części rozrywkowo- gastronomicznej. Bardziej gastronomicznej niż rozrywkowej, ale muzykę węgierską słychać. Tu uwaga, nigdy przy Węgrach nie nazywajcie ją „cygańską” mimo, że tak dla nas brzmi. Obrażą się śmiertelnie. To samo dotyczy prób tańczenia przy takiej muzyce, o ile nie jest to lokal do tego przeznaczony. Kapele traktują swoje występy artystycznie i natychmiast przerywają granie. Natomiast taneczne harce w części gastronomicznej, na alejce są przyjęte. No właśnie, ta oaza rozpusty dla naszego brzucha. Jeden wielki ciąg barów, winiarni, gdzie możemy dostać wszystko co węgierskie. Jedz, pij i popuszczaj pasa. Dochodzimy tam, przechodząc przez furtkę, przekraczając szosę (uwaga, duży ruch) i kierując się kilkaset metrów w prawo. Resztę zobaczymy, usłyszymy i poczujemy. Trochę wyżej, w kierunku góry, znajdziemy sklepy i pocztę oraz najważniejszy przybytek- winiarnię.
Ta jest jedyna, jeszcze w dawnych czasach, w jej piwnicach można było się zaopatrzyć w dobre i tanie wina. Może i nie były takie tanie, skoro ze skromnego domku rozbudowali się w wspaniałą willę z apartamentami, winiarnią i salą sprzedaży "hurtowej"


....... Ci się już zaopatrzyli

Lepiej udać się tam z własnym opakowaniem ale jeśli nie mamy albo chcemy mieć jakieś oryginalne, węgierskie opakowanie, to proszę bardzo, do koloru do wyboru. Nie zapomnijcie wcześniej popróbować różnych win i dopiero na końcu kazać sobie lać.
Czas ruszyć w dalszą drogę. Etap wiedzie do najdalej na południe położonej miejscowości, Kesztheli.

Autor: Zbigniew Klimczak

Tagi: Akweny, Balaton, Regiony żeglarskie na świecie


Zapisz się do bezpłatnego newslettera www.sail-info.pl
Co miesiąc otrzymasz najciekawsze newsy, artykuły i aktualności żeglarskie oraz informacje o zmianach i nowościach w serwisie Sail-Info.pl.
W każdej chwili mogą Państwo zrezygnować z otrzymywania newslettera.


Chciałbyś opublikować newsa, artykuł w dziale „artykuły”, „regiony żeglarskie”, „zacznij żeglować” lub jakąkolwiek informację dotyczącą żeglarstwa w serwisie Sail-Info.pl?
Wyślij mail na adres press@sail-info.pl lub SMS na numer 0 603-842-032.


Ostatnio dodane:

Majorka, Cabrera, Ibiza, Formentera, Minorka – 5 za jednym zamachem - cz. II
2010-02-01 16:03:36
Przekleństwo Cala Ponieważ prognoza pogody przewiduje wiatr NW, odwracamy się następnego dnia… czytaj więcej…
Majorka, Cabrera, Ibiza, Formentera, Minorka – 5 za jednym zamachem - cz. I
2010-01-23 14:56:31
Dla wszystkich, którzy chcą pokonywać mile morskie, a jednocześnie wypoczywać, Baleary są idealnym… czytaj więcej…
Wyspy Galapagos - Wśród legwanów i głuptaków cz. II
2009-08-02 21:19:06
Na kotwicy w Bartolome Bawimy się z pingwinami Wyżyna ponad zielonym mangrowiem okalającym… czytaj więcej…
Copyright © 2008-2010 Sail-Info.pl internet promotion for sailing. All Rights Reserved.