Blog Zeglarski Szekla.net.pl
Pogodynka.pl
piątek, 12 marca 2010 r.

Jachting

Jachting Motorowy

Okładka Jachtingu

PZŻ

Tango Yachting

sklep żeglarski

 

Darmariner

Omnibus Bis

Regiony żeglarskie

Majorka, Cabrera, Ibiza, Formentera, Minorka – 5 za jednym zamachem - cz. I

2010-01-23 14:56:31

Dla wszystkich, którzy chcą pokonywać mile morskie, a jednocześnie wypoczywać, Baleary są idealnym akwenem. Dwa tygodnie wystarczą, aby odwiedzić pięć wysp i poznać ich atrakcje, czy bedą to porty, czy też kotwicowiska, miejsca tłumnie odwiedzane przez turystów czy po prostu cisza.

Nie czuję się całkiem dobrze w momencie gdy pokazuję starszemu mężczyźnie nasze pozwolenie. Jego usta bezdźwięcznie sylabizują po kolei każdą linijkę dokumentu. Potem następuje spojrzenie na zegarek, którego obawiałem się od początku. Dostrzegam, że bardziej niż godzina naszego przybycia interesuje go data na cyferblacie. „Es para ayer” – stwierdza. Naprawdę! Nasze pozwolenie było ważne rzeczywiście tylko wczoraj. Próbuję mu wyjaśnić, że otrzymaliśmy pozwolenie na odwiedzenie Cabrery o takiej porze, że powinniśmy już docierać na miejsce, a z miejsca, z którego wyruszyliśmy, można było dopłynąć na żaglach do tej wyspy w sześć godzin. O tym, że nie mogliśmy sobie darować zwiedzania katedry La Seu w Las Palmas i obiadu złożonego z tapasów, nie musi przecież wiedzieć.


Zdobycie miejsca do cumowania w centrum Ciutadella na Minorce to wygrana w lotka

Moje argumenty nie robią na nim większego wrażenia, jednak widok wielu wolnych boi z mooringami w Puerto de Cabrera skłania go do wydania korzystnego dla nas wyroku: „Un dia mas”! „Jeszcze jeden dzień” − to stwierdzenie otwiera nam drogę do twierdzy, która niegdyś chroniła przed piratami nielicznych rolników. Uprawiali oni część nieurodzajnej ziemi na wyspie, a na pozostałym terenie wypasali swoje „cabras”, od których wzięła się nazwa wyspy. Kiedy Cabrera przestała być wyspą zesłańców, została dostrzeżona przez wojsko jako doskonały poligon, aż odkrył ją przemysł turystyczny. Już wkrótce całe stada zmęczonych cywilizacją turystów najechały wyspę, aby tu właśnie spełniać swoje marzenia o życiu Robinsona. Dopiero po ustanowieniu Cabrery parkiem narodowym, z uwagi na ginące gatunki flory i fauny, powrócił tu spokój, którym dane było nam się rozkoszować tego wieczora w Puerto de Cabrera. Żaden powiew nie zakłóca nocnej flauty, a nawet rankiem Rasmus ma kłopoty ze wstawaniem. Dopiero późnym przedpołudniem próbuje nadrobić to, co stracił, i uderza zdumiewająco w żagle naszego „statku”, tak że możemy na samym grocie lecieć z prędkością do 8 węzłów w kierunku południowo - zachodniego brzegu Majorki. Odkąd jachty zawijające do portu zostały przepędzone z basenu wewnętrznego, a prom zajmuje większość miejsca na molo zewnętrznym, miejsca w Cala Ratjada stały się rarytasem. Za to teraz jachty mogą podchodzić burtą do molo... Jest to korzystne, jeżeli pomyśli się, że kiedyś manewr cumowania na kotwicy, jak mawiamy po rzymskokatolicku, udawał się tylko wtedy, gdy kotwica zahaczyła o szczelinę w skalistym dnie.

Gęsta zupa za królewską cenę
Od dziesięcioleci Cala Ratjada podąża niezmiennie swoją drogą przemiany od małej wioski rybackiej w kierunku placu uciech dla turystów. Pomimo to co wieczór tłoczą się na zewnętrznym molo niezbyt lubiane w tym porcie jachty, tylko dlatego że żaden inny port nie znajduje się bliżej wybrzeża Minorki. Wygląda na to, że zapowiada się nam długi dzień żeglowania, ponieważ z początku wietrzykowi z północnego zachodu udaje się jedynie sprawić, że nasze pełne żagle nie wyglądają tak staro. Aż tu nagle łódź dostaje przechył i wymaga pierwszego refowania, a zanim jeszcze zdołałem wybrać topenantę grota, domagała się już kolejnego refowania. Niezwykłe ożaglowanie Cyclades 39 sprawdza się. Po założeniu drugiego refu w gigantyczną szmatę może ciągnąć nas przyjazna w obsłudze genua, w pełni rozwinięta, o profilu kompletnie pozbawionym zmarszczek. Kiedy pojawia się w poprzek horyzontu Kap Nati, musimy ją całkiem zrzucić. Ponieważ nie ma możliwości zdjęcia genui, musimy teraz zrolować bezużyteczny żagiel. Zarefowany grot wystarcza nam aż nadto mimo dużej straty powierzchni żagli i doprowadza nawet do tego, że w momencie gdy, surfując na wietrze, kierujemy się na wejście do Fornells, stwierdzam z przerażeniem, że żadna lina na pokładzie nie nadaje się do zastosowania jako obciągacz bomu. Autopilot, sprawujący się dotąd bez zastrzeżeń, teraz nie daje rady. Aby nie ryzykować niekontrolowanej rufy, sam steruję do zatoki, gdzie czeka nas miła niespodzianka, będąca ukoronowaniem dzisiejszego żeglowania. Mooringi są już wyłożone są na bojach. Oszczędza nam to żmudnych manewrów kotwiczenia na dnie, na którym jeszcze nigdy nie utrzymała się kotwica CQR.


Portinatx na północy Ibizy trzeba koniecznie odwiedzić z uwagi na dobrą osłonę i idylliczne położenie

Przez całą noc wiatr wyje w takielunku. To, co przełamuje się rankiem u wejścia, nastraja raczej do pozostania dłużej na miejscu, niż do wychodzenia w morze. Wyszukuję prognoz pogody. Jedne zapowiadają na dziś SW 3−4°B, inne nawet NNE o sile 5 węzłów. Dzwonię do bazy i dowiaduję się, że aktualnie dmie z NW o sile 3°B. Ostatnią nadzieją jest bosman portu. Jego komputer przebija wszystko: 4−5 z NW, w porywach nawet do 6.


Klejnot Cabrera: mała wyspa w pobliżu Majorki może być odwiedzana po uzyskaniu specjalnego pozwolenia

Jedno spojrzenie z zabytkowej wieży obronnej potwierdza, że Fornells jest newralgicznym punktem na dzikim, północnym wybrzeżu Minorki. Tu wieje co najmniej 7°B. Nie dziwi mnie więc, że wiatr, odbijający się o skały po obu stronach farwateru, zamienia wodę u wejścia w czarnoksięską kipiel. Poza tym w Fornells żyje się bardzo dobrze. Sam król Hiszpanii wpada tu od czasu do czasu, aby zwiedzić szlaki restauracji na Minorce i spróbować miejscowej specjalności − zupy „calderatas” o smaku „de langosta”. Nic dziwnego, że ceny tej gęstej zupy sięgają astronomicznych kwot, nie tylko w odwiedzanej przez jego wysokość „Es Pla”. Kiedy w sobotnie południe zwiedzamy stare miasto w Mahon, zamykane są właśnie ostatnie sklepy. Stolica Minorki mogłaby mnie zawsze oczarowywać pełnią życia i swym urokiem, jednak teraz wszystko, co rubaszne w tym mieście − służącym dotąd wielu władcom, wychodzi na, wyjątkowo ostre dziś, światło dzienne. Nawet mój ulubiony lokal przy Placa Bastio jest zamknięty, a z niewielu otwartych dobiega hałas tych, którzy wykorzystują weekend w celu osiągnięcia stanu upojenia. W ten sposób drepczemy od jednej pułapki na turystów do drugiej po Moll de Llevant, aż w końcu przyklejamy się do sera zupełnie niehiszpańskiej pizzy. Za wszystko, co w sobotę odebrał nam Mahon, odwdzięczył nam się niedzielę Rasmus. Tak bardzo rozpieszcza nas wiatrem ze wschodu, że jedynie na grocie gnamy z wymarzoną prędkością około 9 węzłów wzdłuż południowego brzegu Minorki. Przy latarni morskiej na Cap Dartuch osiąga najwyższą formę i udaje mu

się przerazić mnie siódemką do tego stopnia, że ratuję się pętlą rufową, łapiąc hals, który umożliwia wzięcie kursu prosto na Ciutadella. Znajdujemy tam zamknięte miejsca do cumowania przy jachtklubie. Hiszpańskiej łodzi udało się w ostatniej chwili znaleźć miejsce bokiem na szczycie mola. Chociaż załoga właśnie zajęta jest ulubionym i najważniejszym zajęciem Hiszpanów, czyli południowym wypoczywaniem, zostajemy zaproszeni do zacumowania przy burcie. Zanim skończyliśmy knagowanie cum, przyszedł do nas na pogawędkę bosman portu. W wewnętrznym porcie są jeszcze wolne dwa miejsca do cumowania − daje nam do zrozumienia − absolutny rarytas, gdzie tak mili ludzie jak my mogą ustawić łodzie rufą bezpośrednio przy stolikach restauracji. Tym argumentem przekonuje nawet Hiszpanów, którzy z trudem chcą rozstać się ze swoim miejscem, mimo iż jest ono nawiedzane silnym kołysaniem podczas przechodzenia promu. Widząc, jak ich łódź manewrami próbuje podejść rufą do molo, przestaję się dziwić. Wyraźnie widać, że załoga nie ma pojęcia o cumowaniu na kotwicy. W ostatnim akcie tej tragikomedii ponownie pojawia się bosman. Tym razem ze słonymi rachunkami, którymi relatywizuje swoją wcześniejszą uprzejmość. Czy ten fakt powinien zepsuć nam dobry nastrój? Nie w Ciutadella, dla której mieszkańców miasto − dziedzictwo światowej kultury − jest nadal prawdziwą stolicą Minorki.

Carl Victor

Część II artykułu tytaj...

Źródło: Jachting

Tagi: Akweny, Regiony żeglarskie na świecie, Rejsy morskie


Zapisz się do bezpłatnego newslettera www.sail-info.pl
Co miesiąc otrzymasz najciekawsze newsy, artykuły i aktualności żeglarskie oraz informacje o zmianach i nowościach w serwisie Sail-Info.pl.
W każdej chwili mogą Państwo zrezygnować z otrzymywania newslettera.


Chciałbyś opublikować newsa, artykuł w dziale „artykuły”, „regiony żeglarskie”, „zacznij żeglować” lub jakąkolwiek informację dotyczącą żeglarstwa w serwisie Sail-Info.pl?
Wyślij mail na adres press@sail-info.pl lub SMS na numer 0 603-842-032.


Ostatnio dodane:

Majorka, Cabrera, Ibiza, Formentera, Minorka – 5 za jednym zamachem - cz. II
2010-02-01 16:03:36
Przekleństwo Cala Ponieważ prognoza pogody przewiduje wiatr NW, odwracamy się następnego dnia… czytaj więcej…
Wyspy Galapagos - Wśród legwanów i głuptaków cz. II
2009-08-02 21:19:06
Na kotwicy w Bartolome Bawimy się z pingwinami Wyżyna ponad zielonym mangrowiem okalającym… czytaj więcej…
Wyspy Galapagos - Wśród legwanów i głuptaków cz. I
2009-07-30 15:54:58
Po raz pierwszy od czasu, gdy wulkany El Salvador zniknęły za rufą, 800 mil temu, mogliśmy poluzować… czytaj więcej…
Copyright © 2008-2010 Sail-Info.pl internet promotion for sailing. All Rights Reserved.