
Manewry omówione w tym punkcie polegają na tym, że nasz jacht ma stanąć prostopadle do kei dziobem lub rufą. Taka jest powszechna praktyka,
gdyż miejsca są płatne i zwykle jest ich mało, nawet w bardzo dużych marinach.

Rys. 1. Podejście do nabrzeża po prostej dziobem
|

Rys. 2. Podejście do nabrzeża rufą po prostej
|
Możemy spotkać się z sytuacjami, w których jacht podchodzi do kei, wchodząc bezpośrednio między dwa stojące już jachty, które mają
wywieszone odbijacze na burtach. W portach mórz północnych najczęściej będziemy wchodzić między dalby, ale zdarza się również,
że jacht wchodzi między pomosty pływające na wodzie. Każda z tych metod ma swoje plusy i minusy. Na morzach południowych, gdzie
stacjonuje olbrzymia liczba jachtów, nabrzeże jest najczęściej uzbrojone w instalację wodną, elektryczną, a czasem także telefoniczną i telewizyjną. Cumuje
się najczęściej do kei z użyciem mooringów. Taka metoda pozwala na ustawienie przy kei możliwie największej liczby jachtów, które
są ograniczone tylko głębokością wody w basenie oraz szerokością samego basenu. Jest to też najtańsza inwestycja w budowie i konserwacji. Dalby i pomosty
pływające wymagają miejsca na ich umieszczenie, co zmniejsza liczbę cumujących jachtów, ale jest to zwykle podyktowane względami wygody w dostępie
do jachtu w takiej marinie. Podejście dziobem do kei jest łatwiejsze ze względu na lepszą manewrowość jachtu, jest praktykowane przez wielu
początkujących sterników i nie jest to powód do zażenowania. Stosunkowo łatwo jest wprowadzić dziób jachtu między inne jednostki czy dalby, by
następnie bezpiecznie dojść do kei. Ćwiczyliśmy już żeglugę po prostej do przodu i wstecz. Teraz powtórzymy ten manewr, z tą różnicą, że zatrzymanie jachtu
nastąpi w określonym miejscu przy nabrzeżu i w określonej odległości (tak aby między nabrzeżem a odbijaczem na dziobie było ok. 0,5 m) z możliwością
podania cum na keję i podjęciem mooringu. Wcześniej przeprowadzone ćwiczenia dają nam pogląd, jaka jest inercja jachtu oraz jego inne cechy manewrowe,
dlatego manewr ten powinien przebiegać bez niespodzianek.

W marinach ciasno i jachty cumują rufą do nabrzeża / zdjęcia: www.magdalena-lasocka.com
PODEJSCIE RUFĄ
Ten manewr wymaga od skippera wcześniejszego przećwiczenia manewru prowadzenia jachtu rufą do przodu po prostej z zatrzymaniem jachtu w określonym miejscu
i określonej pozycji, ale to już ćwiczyliśmy i mamy opanowane. Przed rozpoczęciem tego manewru na pawęży jachtu wystawiamy specjalnie do tego przeznaczony
odbijacz lub − przy szerokiej rufie − dwa typowe a największe, jakie mamy na jachcie. Ważne jest, aby podchodzić do nabrzeża prostopadle,
inaczej możemy być zmuszeni znacznie skorygować tor żeglugi lub nawet ponownie zacząć manewr, bo będziemy zbyt blisko jachtów i nabrzeża, żeby przebiegł
on prawidłowo i skutecznie. Manewr wykonywany jest przy prędkości 1−2 węzłów i większe wychylenie steru jest możliwe tylko do korekty kursu i właściwego
ustawienia jachtu przy podchodzeniu do pozycji 1 i 2. W tej pozycji jacht musi być już ustabilizowany kursowo, gdyż od tego momentu możliwe są tylko
niewielkie korekty kursu. Jacht w pozycji 2 (rys. 2.) praktycznie nie powinien dokonywać korekt kursu, a jedynie zmniejszyć moc silnika i odłączyć napęd.
Skipper prowadzi jacht, patrząc w kierunku nabrzeża, obserwując prędkość zbliżania się do nabrzeża oraz uważając, czy linia rufy jest ustawiona równolegle do
niego. Ta sytuacja jest podobna do jazdy samochodem, gdzie koła skrętne są z przodu, co omówiliśmy wcześniej. Następnie włączamy napęd „naprzód”, a gdy nasza
rufa znajdzie się w połowie długości stojących tam jachtów, ustawiamy ster „zero” i zwiększając obroty silnika i śruby napędowej, hamujemy zbliżanie się rufy do
miejsca cumowania. W zależności od tego, czy podchodzimy do nabrzeża o pionowej litej ścianie od samego dna, czy jest to pomost na palach lub pływający, inny będzie
skutek pracy śruby napędowej. Następnie w bezpośredniej odległości od nabrzeża 2−2,5 m odłączamy napęd, a jacht inercją może przepłynąć jeszcze 1−1,5 m
do nabrzeża i zatrzymać się, nie powinien jednak dotknąć nabrzeża, mimo że na rufie mamy odbijacze. W czasie gdy jacht przepływa ostatnie metry, załoga
powinna stać na stanowiskach do podjęcia mooringu oraz do podania cum rufowych. Mooring podejmujemy ze śródokręcia za pomocą bosaka, po czym,
chwytając go, załogant przechodzi szybko na dziób, od jego strony podnosząc i wybierając mooring, a opuszczając do wody od strony nabrzeża. Wybrany
mooring przekładamy przez kluzę dziobową, wybieramy zgodnie z poleceniem skippera i obkładamy na knadze. Cumy rufowe na polecenie skippera podajemy na ląd, rzucając, tak
aby upadły na nabrzeże przed osobą, która ma je przyjąć i tam obłożyć, lub obok niej, gdy stoi na krawędzi nabrzeża. Podchodzący rufą do kei jacht
w ostatniej fazie będzie w różny sposób reagował na pracę silnika w celu zatrzymania go w określonym miejscu. Jacht podchodzący do pomostu, który
pływa po wodzie lub unosi się nad jej lustrem, musi znacznie wcześniej zacząć hamowanie niż przy podchodzeniu do nabrzeża o podstawie zwartej i zamkniętej.
Strumień wody wyrzucanej przez śrubę napędową oprze się na ścianie nabrzeża, a rozpływając się na burty, wytworzy między jachtem a nabrzeżem strefę
o podwyższonej gęstości, co będzie go bardzo intensywnie hamowało.

Rys. 3a. Jacht podchodzący rufą do pomostu, który unosi się nad lustrem wody, nie ograniczając jej przepływu

Rys. 3b. Jacht podchodzący do nabrzeża o budowie zamkniętej, która blokuje przepływ wody wywołany działaniem
napędu jachtu / rys. J. Buczek
|
Zbyt późne wyłączenie napędu, gdy jesteśmy zbyt blisko nabrzeża, spowoduje, że
nie dopływając do niego, „odbijemy się” i odpłyniemy na 3−4 m, co istotnie utrudni cumowanie. Podejście do pomostu unoszącego się nad wodą lub pływającego musimy wykonać w ten sam sposób, który wcześniej ćwiczyliśmy na otwartej
wodzie, z tą różnicą, że przed naszą rufą jest konkretny obiekt, a więc musimy podejść i zatrzymać się precyzyjnie w określonym miejscu. Taką
sytuację podejścia jachtu i przepływu wody widzianą z góry i z burty pokazują rys. 3a i 3b. Z czasem efekt odrzucania jachtu od nabrzeża
nauczymy się redukować lub świadomie wykorzystywać do skutecznego i bezpiecznego podejścia, nawet w trudnych warunkach. Wymaga to jednak długiego treningu i opływania w różnych okolicznościach pogodowych. |
Tomasz Haftarczyk
Źródło: Jachting
Chciałbyś opublikować newsa, artykuł w dziale „artykuły”, „regiony żeglarskie”, „zacznij żeglować” lub jakąkolwiek informację dotyczącą żeglarstwa w serwisie Sail-Info.pl?
Wyślij mail na adres press@sail-info.pl lub SMS na numer 0 603-842-032.