Bretania jest oziębła, a jej wybrzeże dzikie. Na wszystkich żeglarzy, którzy nie czują się na siłach sprostać żywiołom zachodniego wybrzeża Francji, czeka zatoka Morbihan. „Małe morze”, jak nazywa się ten akwen u wybrzeży Bretanii, gwarantuje nie tylko romantyczne przeżycia. Ten będący pod ochroną zakątek stawia tyle samo wyzwań, co „wielkie morze”.

La Trenite-sur-Mer uchodziła niegdyś za port Carnacu, miejscowości leżącej u samych wybrzeży Oceanu Atlantyckiego, której nigdy nie udało się wybić ponad inne porty rybackie. Tylko jednemu człowiekowi z tej nadmorskiej wioski było dane podbić Wielką Brytanię, czego nie dokonał nawet sam Napoleon. Mowa o Ericu Tabarly, który w 1964 roku wygrał regaty OSTAR.
8 lat później, gdy ponownie triumfował na podium zwycięzców Regat Transatlantyckich, refren: Britannia rules the waves był już nieaktualny. 300 lat haniebnych klęsk Francji – włączając w to Trafalgar – poszło w zapomnienie.
Bretońska ojczyzna Tabarly’ego rozwija się prężnie. W szczególności dzięki połączeniu żeglarstwa z tradycją: poławiacze ostryg obok trimaranów, węglowce kontra tankowce. A tuż obok i on – długi na 40 stóp żaglowiec, na którego białych skrzydłach przez kolejnych kilka dni będziemy przemierzać wody zatoki Morbihan. Poprzedni sternik łódki miał najwidoczniej pecha. Podczas wyprawy wzdłuż wybrzeży Bretanii natrafił na solidnej wielkości granit, który uszkodził sworznie stępkowe jachtu. Mimo obaw o wytrzymałość łodzi podjęliśmy się tego wyzwania, wyciągnęliśmy jednak odpowiednie wnioski – podstawą dobrej nawigacji jest dokładność.
Więcej w najnowszym numerze magazynu "Jachting" (03/2009)
Chciałbyś opublikować newsa, artykuł w dziale „artykuły”, „regiony żeglarskie”, „zacznij żeglować” lub jakąkolwiek informację dotyczącą żeglarstwa w serwisie Sail-Info.pl?
Wyślij mail na adres press@sail-info.pl lub SMS na numer 0 603-842-032.